Więcbork - Forum Strona Główna

Poprzedni temat «» Następny temat
"Turystyka romantyczna"
Autor Wiadomość
Damian 
Mistrz



Zaproszone osoby: 9
Wiek: 23
Dołączył: 13 Sty 2005
Posty: 4734
Skąd: z dhrugiej Ihrlandii
Wysłany: 2009-09-01, 11:41   "Turystyka romantyczna"

Cytat:
Ostatnimi czasy rośnie w Polsce zjawisko kobiecej seksturystyki. Dotychczas takie atrakcje były raczej domeną panów, którzy we wiadomym celu „zwiedzania” wyjeżdżali w towarzystwie wyłącznie kolegów do Bangkoku czy na Kubę. O tych rejonach świata, rozpatrując kwestię, czy jechać z żoną, czy samemu, mówiło się i dalej mówi, że „do lasu drewna się nie wozi”.

Panowie zwykli nazywać rzecz po imieniu. Dla kobiecej wersji tej rozrywki ukuty został jednak nowy termin w postaci kolokwializmu „turystyka romantyczna”. Sam fakt, że taki termin powstał i powszechnie zafunkcjonował, świadczy o sporej skali zjawiska. Ów kolokwializm tłumaczy być może fakt, że część kobiet wyjeżdża wyłącznie dla seksualnej przygody a część, aby zakochać się, przeżyć przygodę z tysiąca i jednej nocy.

Wcześniej taki rodzaj spędzania wakacji był właściwy dla krajów starej Unii Europejskiej, jednak rosnący dobrobyt Polaków a raczej w tym wypadku Polek sprawił, że zanim jeszcze zaczęliśmy czuć się równi w poziomie życia z Niemcami czy Anglikami, Polki zaczęły czuć się równe z ich koleżankami z UE w obszarze realizacji potrzeb seksualnych. Przynajmniej w tej dziedzinie gonimy starą Unię zdecydowanie szybciej niż na każdym innym polu. Brawo polskie kobiety, przodowniczki rozwoju cywilizacyjnego!

Dostępne w Internecie i prasie artykuły, radiowe dyskusje i setki wypowiedzi na forach dyskusyjnych świadczą o tym, że seksturystyka Polek przestaje być tematem tabu.

Rozmaite biura podróży posiadają już w swoim menu bardzo wyspecjalizowane oferty. Na Karaibach jest nawet wyspa o wdzięcznej nazwie Saint Laurent., na której Polki są szczególnie pożądanymi turystkami. Co ciekawe, wynika to z faktu, że wyspa ta była okupowana przez napoleońskie garnizony autoramentu polskiego. Tubylcy nauczyli się naszego języka i kultywują jego znajomość w jakiejś nostalgii za czasami kolonialnymi. Reporter GW zrobił nawet na ten temat reportaż. Z Warszawy wylatują na tą wysepkę czartery zapełnione w 100 % wyłącznie przez polskie przedstawicielki płci pięknej w różnym wieku, z przewagą dojrzałych.

Jednak dla większości Polek bardziej dostępne cenowo są kraje Maghrebu. To przede wszystkim Egipt, Tunezja no i Maroko – Mekka hipisów i raj wolnej miłości, są celem seksturystycznych eskapad rodaczek. Pomimo tego, że oficjalnym celem wyprawy jest zwiedzanie świata, nikt nie jest tak naiwny, aby nie zdawał sobie sprawy z zakresu tego zwiedzania. Na jednym z forów czytamy znamienną wypowiedź jednej z pań:

„Pobyt zagraniczny (szczególnie w krajach tak bardzo znanych z seks turystyki) podczas którego tak łatwo dajemy się omotać i zaciągnąć do łóżka banalnymi sposobami jakiemuś Arabowi świadczy tylko i wyłącznie o niedowartościowaniu i braku mózgu/godności osoby która w tą pułapkę wpadła”.

Jadą kobiety w różnym wieku. Co sprawia, że wolą szukać miłości tam a nie w naszym pięknym ojczystym kraju, gdzie wybierać można w okazjach od bezkompromisowego dresiarza poprzez maklera giełdowego po katolickiego księdza, który wspólny grzech może przekształcić w mistyczne doświadczenie obcowania ze świętym? Co sprawia, że ta bogata oferta przegrywa z hotelowym animatorem?

Studiując internetowe fora, można zauważyć, że powodów jest wiele. Chcąc być filozofem, powiedziałbym, że jest ich tak wiele, jak ochotniczek, ale nie będę się silił, przedstawię kilka profili:

Po pierwsze, co oczywiste, działają tutaj „niezwykłe okoliczności przyrody”. Egzotyka daje poczucie oderwania od rzeczywistości, snu, w którym wszystko może się zdarzyć i pozostanie tylko snem po powrocie do zasypanego śniegiem kraju. To daje poczucie bezkarności, jakby w kontrolowanym śnie. Przynajmniej takie są oczekiwania, z konsekwencjami bywa różnie. Nierzadkie są przypadki, gdy chwilowy z założenia sen zamienia się w stałą więź. Dowodzi tego chociażby forum „Zdjęcia Facetów z Egiptu” gdzie każda kochająca może pochwalić się zdjęciem swojego smagłego wybranka, niekoniecznie z Egiptu (przeważają hotelowi animatorzy), jak też inne fora, gdzie Polki zamieszczają ostrzeżenia przed „nierzetelnymi kochankami” lub zwyczajnie leją łzy rozpaczy, bo „ona wciąż kocha a on, ku ogromnemu zdziwieniu, ma już nową miłość z kolejnego turnusu”. Można by zapytać „cóż za egoizm, czy inne rodaczki nie mają takiego samego prawa do tej zabawy?”

Nawet, gdy dojrzała kobieta myśli, że wie czego chce, przygoda może zakończyć się złamanym sercem. Nie od dzisiaj wiadomo, że seks zbliża nie tylko ciała, ale i dusze.

Po drugie, „ach ci nieeuropejscy faceci, tacy władczy, pewni siebie i romantyczni”. Tu doznaje po nosie promowana u nas ostatnio bardzo intensywnie ideologia feminizmu. Okazuje się, że mężczyzna „w stylu tradycyjnym”, jest dla wyemancypowanej kobiety dużo bardziej atrakcyjny seksualnie niż zmuszony do feministycznej postawy przedstawiciel „homo europeikus”. Okazuje się, że zdeklarowane feministki pod wpływem uroku „prawdziwego mężczyzny” gotowe są, w zachwycie, założyć sobie chustę na głowę i nie wychodzić z kuchni, byleby tylko on zgodził się być przy niej. Rodzi się pytanie, czy feministyczny bunt, nie jest tylko krzykiem rozpaczy porzuconego dziecka, które w głębi pragnie oddania własnej woli w ręce kogoś, kto choćby stwarza pozory, że potrafi tą wolą zarządzać. Wydaje się, że same kobiety doprowadziły europejskich mężczyzn do tego stanu nieatrakcyjności kreowanej przez wybitnie antymęskie prawodawstwo i zwyczaje a teraz, jak to kobiety, szukają czegoś odwrotnego. (moje „wydaje się” też jest dowodem na ten żałosny stan naszej kondycji. Arab by tak miękko swoich poglądów nie wyraził, jednak mi nie wolno inaczej. Nie dlatego, że tekstu nie puszczą, ale dla tego, że przestałby być wiarygodny, bo zbyt emocjonalny, chociaż właśnie tych emocji i tej bezpośredniości polskie kobiety szukają u arabskich mężczyzn. Ciekawe)

Po trzecie, „ach ci arabscy faceci”. W Polsce taka, powiedzmy samotna a w każdym razie spragniona wrażeń, kobieta może tygodniami przechadzać się po centrach handlowych i nikt jej nie zaczepi. Wszyscy udają, że są aseksualni. Niechby tylko ktoś do niej chociażby mrugnął. Dostałby w gębę jako cham, natręt i zboczeniec. A tam, w Arabii? Każdy facet nie zmarnuje żadnej okazji, aby zaproponować seks. Wiadome jest, że propozycje na szybki numerek dostają od kelnerów na basenie nawet mężatki, których mąż akurat wyszedł do toalety, cóż dopiero przyjeżdżające samotnie? Takie nie mogą się opędzić. Nawet, jeżeli żadnej przygody nie planowały, to jest to tylko kwestia zmęczenia. W dodatku, argumenty, które słyszą są nader mocne. Są tu natychmiastowe wyznania dozgonnej miłości i oferty małżeństwa. To, że małżeństwo proponuje hotelowy boy bez grosza przy duszy jakoś nie ma znaczenia. W końcu nie o samo małżeństwo tu chodzi ale o deklarację pod którą musi kryć się zapierające dech w piersiach uczucie. Patrząc z drugiej strony, on wie, że „ukochana” za dwa tygodnie wyjedzie, nie ma się czym przejmować , można obiecywać wszystko, nawet dozgonny raj. Do wygrania jest biała kobieta na wyłączność przez 14 dni. W sytuacji, gdy playboya nie stać na jakąkolwiek miejscową żonę czy kochankę i pozostaje tylko kolega z pracy, jest to iście anielski prezent. Wszak seks z białą kobietą nobilituje. Z jej punktu widzenia wygląda to zgoła inaczej. Oto Bóg sprawił, że przeleciała tysiące kilometrów, aby znaleźć tego jedynego, który ją rozumie i który widzi w niej boginię, tą samą królewnę, którą odgrywała już w przedszkolu. Trafiła na swoją drugą połowę. Ci faceci wschodu, potrafią zobaczyć w kobiecie duszę. Jacy oni są cudowni i uduchowieni, całkiem jakby chodzili na zajęcia z jogi. Nie przyjdzie jej do głowy, że nie jest tak, że hotelowy boy, który pracuje w tym hotelu od 10 sezonów, czekał właśnie na nią, że polskie „kocham ci bardzoł” zna od którejś przed nią i którejś w następnym turnusie powie to samo. Ona chce wierzyć, że nauczył się tego dla niej. Tak samo reagują nastoletnie samotne studentki jak i czterdziestoletnie mężatki, bo one tego chcą, nawet wbrew logice a nawet, jeżeli nie wierzą to chcą, żeby sen trwał, więc wierzą na siłę. W zestawieniu z arabskim „gołodupcem” polski mężczyzna nie ma żadnych szans. Nie może być hotelowym boyem, bo akurat w jego wypadku jest to dla polskiej księżniczki mezaliansowa porażka. W dodatku z jego obrazem wiążą się przykre, bo prozaiczne obrazy rodziny z dwójką dzieci w prozaicznej Warszawie albo Pułtusku, na które to dzieci trzeba pracować, a nie romantyczny obraz jej i jej ukochanego otoczonych całą gromadką roześmianych dzieci wśród palm, niemal jak święta rodzina.

W każdym razie obraz młodego arabskiego boya hotelowego jawi się jako bardziej romantyczny niż obraz polskiego businessmana, a Fe, zakrzątanego wokół zdobywania pieniędzy dla rodziny zamiast zdobywania królewny, a Fe.

Po czwarte, „wyjechali na wakacje wszyscy nasi podopieczni, gdy nie ma w domu dzieci, to jesteśmy niegrzeczni…” Tutaj zachodzi odwrotność powyższej sentencji. To my, dziewczyny, wyjeżdżamy na wakacje. Nie ma dzieci i nie ma mężów. Nikt nic nie widzi. Nikt nic nie sypnie. Nikogo nic nie zaboli. Grzechem byłoby nie wykorzystać sytuacji do końca. Raz się żyje. Ta chwila już się nie przydarzy.

Żadnej z nich nie przyjdzie do głowy, że niszczą swój związek w samej sobie rozwadniając więź z pozostawionym w kraju partnerem, czyniąc ją jedną z wielu i strącając z piedestału niezwykłości. W akcie racjonalizacji myślą sobie, że tak przygoda odświeży ich spojrzenie na swój związek, że ich pozostawieni w kraju mężowie, będą zachwyceni odnową ich seksualności i że naiwnie będą ją wiązać z niewinnym wypoczynkiem. Cóż, w pewnym sensie robią to też dla męża. Czy sztuczka przejdzie?

Po piąte, antropologia i nauki pokrewne. Atrakcyjność seksualna partnera jest związana z jego „innością”. Jest to przymus wynikający z naturalnej tendencji do zapewnienia potomstwu możliwie najbardziej urozmaiconej mieszanki genetycznej. Gdy wybór genów jest bardziej urozmaicony, zwiększa się szansa na skompletowanie mixu optymalnego. Egzotyczny wygląd partnera zapowiada dostępność bardzo szerokiej palety genów. Jednak ta tendencja istniejąca na poziomie genetycznym, jest korygowana inną tendencją na poziomie kulturowym, która każe przeczuwać, iż życie z partnerem bliższym kulturowo będzie zwyczajnie łatwiejsze. Sam miałem zaszczyt pomagać niedawno Polce, która walczy o odebranie własnych dzieci od rodziny eksmęża z Libanu, choć to zupełnie inna historia nie mająca z seksualną turystyką nic wspólnego. Obrazuje jednak potencjalne problemy, które są gdzieś przeczuwane. Ale jeżeli chodzi wyłącznie o romantyczną przygodę, argumenty kulturowe przestają mieć znaczenie, liczy się tylko pociąg fizyczny wynikający z przymusów genetycznych. To nic, że w całej zabawie nie chodzi bynajmniej o prokreację, genetyczne mechanizmy motywacyjne działają, choć nieuświadomione. Ich wynikiem jest uświadomiony erotyzm.

Po szóste, kultura. Najpoczytniejszy wśród Polek pisarz, uważany przez wiele z nich za filozofa i nauczyciela P. Coelho twierdzi, że „życie to podróż, w której kolejni partnerzy są tylko przystankami w podróży. Należy traktować ich instrumentalnie, jako narzędzia kobiecego rozwoju”. Z kolei również popularna M. Gretkowska, w swojej prozie lansuje wciąż tą samą, niedorozwiniętą emocjonalnie dziewczynkę zamkniętą w ciele dorosłej kobiety, która z książki na książkę miota się pomiędzy kolejnymi przygodami. Księgarskie tryumfy święcą książki z naukami Osho o seksie wyzwolonym i pięknie życia w komunie, w której dzieci nie przeszkadzały w rozwoju duchowym, bo należały do wszystkich, czyli do nikogo a związki na jedną noc z dowolnym partnerem były uświęconą zasadą, z zastrzeżeniem, aby nie czynić tego na oczach męża czy żony, gdyż mogłoby im być przykro.

W końcu chociażby film „Mamma Mia” oblegany ostatnio przez matki z córkami, poza wieloma przekazami, niesie również te o pochwale wolnej miłości, przygodnych związków i życiu widzianym jako niekończący się taniec w dyskotece, gdzie każda kobieta ma prawo być „dancing queen” i wierząc w anioły odejść, gdy przyjdzie czas. Czy w zalewie takich wartości słowo „wierność” ma jakiekolwiek sens? Jawi się raczej jako synonim antyfeministycznego, więc złego z założenia, zniewolenia kobiety i niepotrzebny atawizm. Kobieta nowoczesna, nawet zamężna, po prostu ma niezaprzeczalne prawo do odkrywania swojej głębi w seksturystycznych eskapadach. To sprawa jej wolności a wolność jest wszak najważniejsza (sic!).

Ładnie opisała to Marta Surowiec w „Mówisz: Afrykańska Miłość”: „Mówię: wolny wybór, prawo do dysponowania swoim ciałem.i słyszę Twoją opowieść, jak na promie z Asuanu do Wadi Halfa usłyszałeś od pewnego Sudańczyka – Żal mi Was, białych. bo te Wasze kobiety są takie łatwe. każdy z nas już wiele razy taką miał.



Po siódme, dyskrecja. Romans w kraju, w miejscu zamieszkania, może być trudny do ukrycia. Szczególnie dla mężatek może to stanowić pewien problem. Tak się bowiem niefortunnie składa, że niewielu polskich mężów myśli na tyle nowocześnie, aby nie buntować się przeciwko skokom w bok swojej żony. To być może straszne, ale prawdziwe.

Wyjazd, z koleżanką lub lepiej z wieloma koleżankami stwarzającymi pozór wyłącznie wypoczynkowego charakteru wyjazdu, załatwia problem. Można tu dopatrzyć się jakiejś kontynuacji PRL-owskiej mody na wyjazdy sanatoryjne. Setki pikantnych dowcipów na temat życia towarzyskiego w sanatoriach nie są pozbawione podstaw, sanatoria to w dużej mierze też seksturystyka.

Polki nie mają wśród śniadych fordanserów najlepszej opinii. Są uważane za zbyt łatwą zdobycz, na równi z Rosjankami, Czaszkami i Słowaczkami. Nie ma z nimi takiej zabawy w uwodzenie.

Cytując fragment jednej wypowiedzi : „Z drugiej strony niestety prawdą jest że kobiety z europy środkowej i wschodniej nie mają tam najlepszej opinii i żaden z moich przyjaciół nie traktował takich znajomości poważnie. Jeśli mieli by wybrać Europejkę, to była by to Włoszka, Hiszpanka lub Francuzka - mówią że kobiety stamtąd to prawdziwe wyzwanie dla nich i muszą się znacznie bardziej starać niż w wypadku Polki, Czeszki czy Słowaczki”. Zapewne jednak chodzi tu o młode przedstawicielki starej Europy, bo widok dojrzałych Niemek czy Francuzek wystawiających swoje nagie ciała na osąd beach boysów w Tunezji jest chyba już powszechnie znany.

Cytując znowu Martę Surowiec: „Mówisz: seksturystyka. Widziałam podstarzałe Brytyjki i Niemki odzyskujące wiarę w swoją kobiecość i poczucie własnej wartości w ramionach kenijskich wieśniaków, którzy zarabiają w ten sposób na całe rodziny, pozostawione gdzieś w głębi kraju.”

Ostatnio biura turystyczne odkryły prawdziwą żyłę złota – polskie szkoły. Mechanizm jest prosty. Bierze się ofertę wartą 1 tys. zł. Przesyła się ją do szkoły jako wartą 1,6 tys. zł z propozycją, że jest to oferta specjalna warta normalnie 2,5 tys. zł, ale ponieważ wycieczka ma być masowa, to możliwe jest finansowanie indywidualne w postaci 900 zł i dofinansowanie szkoły w postaci 700 zł. Nauczycielki, wiadomo, majętne nie są, więc 700 zł dofinansowania stanowi dla nich okazję.

W dodatku, wg statystyk UMK w Toruniu, 50 % nauczycielek jest po rozwodzie i nie może dziwić, że są spragnione „ turystyki romantycznej”. Z pozostałych 50% zapewne około połowy ma jakieś problemy rodzinne i chciałaby się dowartościować, „odzyskać wiarę w swoją kobiecość i poczucie własnej wartości” być królewną choć przez chwilę. Biorąc pod uwagę fakt, że ponad 90% kadry szkolnictwa stanowią kobiety, oferta jest znakomicie ukierunkowana. Ponieważ dla każdego spoza szkoły, uczestnictwo w imprezie związane jest z ceną zaporową, znacznie powyżej ceny rynkowej, nie ma obawy, że jakiś mąż dołączy się do wycieczki i popsuje zabawę.

Oficjalny cel wycieczki, zwiedzanie Tunezji czy Maroko załatwia kwestie podejrzeń i jednocześnie moralnych oporów, jednak każda z uczestniczek zdaje sobie sprawę, że tak naprawdę płaci za to, co po zwiedzaniu, co po zachodzie słońca w zorganizowanej zakrapianej alkoholem dyskotece albo w romantycznym palmowym gaju nad basenem obsługiwanym przez przystojnych kelnerów, no i to, co ewentualnie potem.

O czym marzy pani nauczycielka wykupująca wycieczkę, o jeździe autobusem przez góry w towarzystwie koleżanek z pracy? Mało ekscytujący pomysł. A może raczej o tym, co ją samą spotka na końcu tej podróży, wieczorem? Co jest romantyczną zachętą do wykupienia takiej wycieczki?

Cytując kolejną z setek wypowiedzi: „…zjawisko to mnie zaciekawiało i im bardziej odkrywałem prawdę tym bardziej robiło mi się niedobrze. Romansowanie, głupie gadki z tubylcami, robienie z siebie naiwnych, dawanie się wykorzystywać czy wręcz zwykłe puszczanie się. i to kto? najlepszy jest układ mama + córka, romansują obie. Albo samotne kobiety (najlepiej 2 koleżanki z pracy).

http://www.panoramaintern...omantyczna.html

Warto przeczytać. Naprawdę ciekawy artykuł.
 
 
Larry 
Administrator



Zaproszone osoby: 9
Wiek: 32
Dołączył: 12 Sty 2005
Posty: 3452
Skąd: Więcbork
Wysłany: 2009-09-01, 14:12   

Kiedyś czytałem podobny artykuł związany z "turystyką romantyczną".
To jedna z rzeczy, o których wszyscy wiedzą ale jakoś się o tym mało mówi :)

Zapytajcie ludzi będących dłużej w UK co tam robią Polki, z kim się "bujają"...
 
 
 
fauno 
Mistrz



Zaproszone osoby: 4
Wiek: 26
Dołączył: 28 Wrz 2008
Posty: 1879
Skąd: Strzelecka
Wysłany: 2009-09-01, 14:14   

Również czytałem kiedyś coś podobnego na Onecie.
 
 
Damian 
Mistrz



Zaproszone osoby: 9
Wiek: 23
Dołączył: 13 Sty 2005
Posty: 4734
Skąd: z dhrugiej Ihrlandii
Wysłany: 2009-09-01, 17:26   

Zagłębiając się w temat znalazłem również podobny artykuł właśnie na onecie:
http://plaze.onet.pl/3486,1528928,artykuly.html

Żal mi tych wszystkich ślepo zakochanych kobiet. A odnośnie panien jeżdżących tam w wiadomym celu najlepszym komentarzem będzie brak komentarza.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Możesz zmieniać swoje posty
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Statystyki | Mapa Forum

Wszelkie Prawa Zastrzeżone!

Administracja Forum.Wiecbork.eu - nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez Użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną.

więcbork | zdjęcia więcborka | Prywatne Zdjęcia | zdjecia | więcborka | Najlepsze Strony | wczasy | Ogłoszenia | jezioro | więcbork